SCENA VII
Ciż, Król, Filip, Dunois, du Chatel i żołnierze francuscy
FILIP
Zwycięstwo nasze!
KAROL
postrzegając Talbota
Patrzcie, ktoś umiera!
Śpieszcie dać pomoc, gdy już nie daremnie.
żołnierze z orszaku króla zbliżają się do umierającego.
FASTOLF
zastępując im drogę
Precz stąd! Szanujcie zwłoki bohatera,
Przed którym w życiu drżeliście nikczemnie!
FILIP
Co widzę? Talbot!
FASTOLF
Oddal się, Filipie!
Niech zgonu męża wzrok zdrajcy nie brudzi!
Talbot wlepia wzrok w Filipa i kona.
DUNOIS
Toż ten, tak ufny w męstwie i dowcipie,
Że za nic ważył i Boga, i ludzi?
Straszny Talbocie, jak ci teraz mało
Ziemi potrzeba! A dziś jeszcze rano
Francyji całej nie dosyć się zdało!
do króla
Teraz cię królem witać mogę śmiało,
Bo szczęście zawsze groziło odmianą,
Póki duch żywy poruszał to ciało.
KAROL
przyjrzawszy się milcząco zmarłemu
Nie my, moc wyższa zmogła cię, rycerzu!
Na ziemi Franków, jak na swym puklerzu,
Coś i konając, nie chciał puścić z dłoni,
Ległeś, byś spoczął! I ona cię przyjmie
Do swego łona. Tu, gdzie kres twej broni,
Tu grób ci wzniesiem, a samo twe imię,
Sam ten grób, w środku państw naszych dzierżawy,
Stanie za pomnik twych czynów i sławy.
żołnierze podnoszą trupa i wynoszą go.
FASTOLF
oddając miecz
Przyjm, panie! Jestem twym jeńcem.
KAROL
oddając mu miecz
Nie, wcale!
Świętą powinność umiem czcić i w wojnie.
Idźcie i wierni wodza swego chwale,
Cześć mu ostatnią oddajcie spokojnie!
Ty, du Chatelu, śpiesz, nie tracąc chwili,
Śpiesz do Agnieszki! Uspokój jej trwogę!
Powiedz, że żyjem, żeśmy zwyciężyli,
Że ją w Reims czekam. Ty jej wskażesz drogę.
du Chatel odchodzi.