SCENA VI

Scena zamienia się w obszerne, otwarte pole, otoczone drzewami.

Podczas muzyki widać w głębi szybko przebiegających żołnierzy.

Talbot, wsparty na Fastolfie i otoczony żołnierzami, wkrótce potem Lionel

TALBOT

Dość! Pod tem drzewem złóż mię, przyjacielu!

Wracaj do bitwy! Nic mi już nie trzeba,

A umrzeć umiem.

LIONEL

wchodząc

Co widzę? O nieba!

FASTOLF

Na smutny widok trafiasz, Lionelu!

Wódz nasz umiera.

LIONEL

Nie daj tego Boże!

do Talbota

Dziś nam najbardziej potrzebna twa siła.

Wstań, wodzu! Doświadcz, co moc woli może!

Powstań i rozkaż naturze, by żyła!

TALBOT

Próżno! Nie zmienić, co zły los przeznaczy!

Tron nasz, dźwigniony tylu prac ogromem,

Wali się w gruzy; próżno bój rozpaczy

Wiodłem do końca; patrz, rażony gromem

Leżę, bym nie wstał. Reims jest już stracony,

Brońcie Paryża!

LIONEL

Paryż sprzymierzony

Z delfinem. Właśnie odebrałem gońca.

TALBOT

odrywając zawiązki62 ran

A więc, krwi moja, upływaj do końca.

Bo już mi światło obrzydło słoneczne!

LIONEL

do Fastolfa

Śpiesz unieść wodza na miejsce bezpieczne!

Wróg z całą na nas następuje siłą.

TALBOT

O, głupstwo gminu! Tyś mię zwyciężyło!

Ty!... I nie ludziom walczyć z mocą twoją,

Przed którą same bogi nie dostoją!

Lecz ty, rozumie, światło niebios tronu,

Ty, sprawco świata, ty, bóstwo człowiecze,

I cóż ty jesteś, gdy szał zabobonu

Porwie cię z sobą i w przepaść zawlecze?

Przekleństwo temu, co w krainie myśli

Szuka wielkości, trwoni moc i lata

I wierzy planom, gdy je mądrze skréśli!

Bo szał i głupstwo — to są władcy świata!

LIONEL

Przestań, milordzie! Krótkie są twe chwile.

Myśl o wieczności! Pojednaj się z Bogiem!

TALBOT

Gdybyż przynajmniej męskiej ulec sile,

Upaść w zapasach z godnym siebie wrogiem!...

Lecz stać się pastwą głupstwa i obłudy!

O, to dotkliwsze od śmierci tysiąca!...

Czyż wszystkie nasze ofiary i trudy

Nie były warte choć lepszego końca?...

LIONEL

podając mu rękę

Żegnaj, milordzie! Hołd łez i modlitwy

Złożę ci w czasie, gdy mię los ocali.

Teraz powinność zwie mię na plac bitwy,

Gdzie los ojczyzny waży się na szali.

Żegnaj, Talbocie! Tak, do powitania

Na lepszym świecie, gdzie nie ma rozstania!

odchodzi

TALBOT

Stało się! Trzeba spłacić dług natury,

Oddać żywiołom to, co z nich powstało!

Chwila nie minie, a z Talbota, który

Świat niegdyś cały napełnił swą chwałą,

Zostanie tylko — proch! Tak kończy człowiek!

A cała korzyść światła, co dziedziczym,

Jest, że ze wzgardą, przed zawarciem powiek,

Widzim, że wszystko było tylko niczem!...