SCENA DZIEWIĘTNASTA

Królowa, Księżniczka Eboli.

EBOLI

zmieniona, bez tchu padając do stóp Królowej

Królowo! Spiesz z ratunkiem! On został pojmany!

KRÓLOWA

Kto taki?

EBOLI

Markiz Poza z polecenia króla

Uwięził go!

KRÓLOWA

Lecz kogóż?

EBOLI

Infanta Karola!

KRÓLOWA

Czyś szalona?

EBOLI

Z mojego porwali go progu.

KRÓLOWA

Któż pojmał?

EBOLI

Markiz Poza.

KRÓLOWA

Zatem, chwała Bogu!

Że jest jeńcem markiza — ma straż siebie godną.

EBOLI

Mówicie to spokojnie? Mówicie tak chłodno?

Nic więc nie przeczuwacie? Nic nie wiecie? Boże!

KRÓLOWA

Za co jest uwięzionym? Za jaki błąd może,

Który, mniemam, zbyt łatwo swoją gwałtownością

Młodzieńczą mógł popełnić.

EBOLI

Nie! nie! Wiem z pewnością,

Nie, królowo! To czyn jest godny potępienia,

Czyn bezbożny! Szatański! Nie ma ocalenia

Dla niego! Śmierć mu grozi!

KRÓLOWA

Śmierć?

EBOLI

Którą zadała

Moja ręka!

KRÓLOWA

Śmierć! Co ty mówisz, oszalała?

EBOLI

I za co ma ją ponieść? Przez Ducha Świętego,

Żebym była przeczuła, że przyjdzie do tego!

KRÓLOWA

biorąc ją za rękę z dobrocią

Księżniczko! Nieprzytomną jesteś ze wzruszenia —

Usiłuj pierwej umysł przywieść do skupienia,

I opowiedz spokojnie — nie w takim obrazie

Pełnym zgrozy, przed którym zdrętwiałam na razie.

Cóż więc wiesz? Co się stało?

EBOLI

O! Niech wasze słowo

Nie przemawia niebiańską słodyczą, królowo!

Nie pytaj z tą dobrocią. Głosu twego drżenie

Jakby ogniem piekielnym pali me sumienie.

Ku chwale majestatu twego jam niegodną

Podnieść wzrok mój skażony. Zdeptaj tę wyrodną

Wstydem, skruchą i wzgardą własną zdruzgotaną,

Co się do stóp twych czołga.

KRÓLOWA

Jakąż niesłychaną

Wieść mi niesiesz, nieszczęsna!

EBOLI

Aniele świetlany!

Ty święta! Nie przeczuwasz, jeszcze ci nie znany

Ten szatan — uśmiechasz się do niego swobodnie.

Poznaj go — ja to jestem złodziejką! Ja zbrodnię

Kradzieży popełniłam!

KRÓLOWA

Ty?

EBOLI

I listy owe

Ja królowi wydałam!

KRÓLOWA

Ty?

EBOLI

Na mą królowę

Śmiałam skargę zanosić!

KRÓLOWA

I tyś to zdołała?

EBOLI

Zemsta — miłość, szaleństwo... Infantam kochała,

A was nienawidziłam.

KRÓLOWA

Tu więc miłość była

Pobudką?

EBOLI

Tak jest — miłość! Jam mu ją odkryła.

KRÓLOWA

po chwili milczenia

O, teraz mam całą

Zagadkę rozplątaną. Twe serce kochało,

Wszystko ci więc przebaczam — wszystko zapomniane —

Powstań!

EBOLI

O! nie! nie! — Nie pierwej159 powstanę,

Aż ci wyznam rzecz straszną, miłościwa pani.

KRÓLOWA

z większym baczeniem

Jakież jeszcze wyznanie ucho moje zrani?

Mów zatem...

EBOLI

Król... zdradą... O! wasze wejrzenie,

Odwraca się ode mnie! Czytam potępienie

W licach waszych!... Przestępstwo, com wam zarzuciła,

Ja spełniłam!

Zasłania oblicze i pochyla głowę aż do ziemi. Królowa oddala się do gabinetu, z którego po chwili wychodzi Księżna Oliwarez. Ta zastaje Księżniczkę Eboli w tym samym położeniu — zbliża się wolno do leżącej, która na szelest sukni podnosi głowę, a spostrzegając nieobecność Królowej, zrywa się z miejsca w rozpaczy.