SCENA JEDENASTA
Księżniczka Eboli i Domingo.
DOMINGO
Na wasz rozkaz, księżniczko.
EBOLI
śledząc za Księciem Albą okiem ciekawym
Nie jesteśmy sami,
Jak widzę, świadek jakiś znajdował się z wami.
DOMINGO
Jak to?
EBOLI
Ktoś wyszedł od was?
DOMINGO
Księżniczko łaskawa,
To książę Alba, który właśnie tutaj stawa
Pragnąc wam cześć swą oddać, po mnie o wstęp prosi.
EBOLI
Książę Alba? Cóż on chce? I jakież przynosi
Żądanie? Czy wiesz, ojcze, i możesz powiedzieć?
DOMINGO
Ja? Księżniczko, nie pierwej109, aż będę mógł wiedzieć,
Jak ważna okoliczność, a dla mnie szczęśliwa,
Przed księżniczkę Eboli powtórnie mnie wzywa.
milczy przez chwilę, jakby wyczekując odpowiedzi
Czy może traf szczęśliwy złamał cię w uporze,
Traf życzeniom monarchy przychylniejszy może?
Więc i nadzieja moja nie była zbyt płonną,
Że cię głębsza rozwaga zrobi z czasem skłonną
Do przyjęcia ofiary, odepchniętej srodze
Przez twój upór i kaprys? Dzisiaj więc przychodzę
Pełen dobrej nadziei.
EBOLI
Daliście królowi
Mą ostatnią odpowiedź?
DOMINGO
Nie chciałem żalowi
Oddawać go na pastwę, więc mu oszczędziłem
Bólu. Masz czas, księżniczko, jeszcze słówkiem miłem
Pierwszy krok załagodzić.
EBOLI
Oświadczcie królowi,
Że go czekam.
DOMINGO
Zaprawdę, czyliż śmiem słuchowi
Wierzyć? Piękna księżniczko, prawdę mówisz? Szczerze?
EBOLI
Nie na żart przecie! Cóż to? Mnie obawa bierze!
Cóż zrobiłam, że wasze rumieńcem oblane...
Wasze nawet oblicze?
DOMINGO
Szczęście niespodziane!
Które pojąć, księżniczko, ledwie jestem w stanie.
EBOLI
Tak, ojcze przewielebny, to niech pozostanie
Zawsze wam niepojętym.
O! Za skarby ziemi
Nie chciałabym zbadaną być śledztwy110 waszemi!
Że tak jest, to dość dla was. Nie trudźcie więc głowy
Badaniem, wpływom czyjej uległam namowy.
A na waszą pociechę zapewniam was szczerze,
Że udziału w tym grzechu ni Kościół nie bierze,
Ni wy sami — pomimo jasności dowodów,
Że bywają wypadki z koniecznych powodów,
W których Kościół zmuszony młodych córek ciało
Poświęcać wyższym celom. To mnie nie skłaniało.
Tego rodzaju, ojcze, zasada pobożna
Nadto szczytną jest dla mnie.
DOMINGO
Usunąć ją można
Jak tylko jest zbyteczną.
EBOLI
Monarchy łaskawie
Baczcie prosić z mej strony, aby mnie w tej sprawie
Nie chciał mylnie rozumieć: bo ja się nie zmienię.
Tu się tylko zmieniło rzeczy położenie.
Gdy króla prośbę gniewną wzgardziłam odmową,
Mieniłam111 go szczęśliwym z tak piękną królową,
Sądząc, że mej ofiary godną wierna żona.
Tak to wówczas sądziłam — wówczas. Dziś zasłona
Spadła mi z oczu.
DOMINGO
Dalej! Księżniczko kochana,
Mów — my się rozumiemy.
EBOLI
Dość, że jest schwytana!
Nie oszczędzam jej dłużej. Jam chytrą schwytała,
Króla — całą Hiszpanię — i mnie oszukała!
Kocha! Ja wiem, że kocha! Mam niezaprzeczony
Dowód, przed którym zadrży. Król nasz jest zdradzony!
Na Boga — nie bez pomsty! Obłudne jej lice
Odrę z maski i światu odsłonię grzesznicę.
Sama z mojego szczęścia składam tu ofiarę.
To mój zachwyt, to triumf: bo wiem, że nad miarę
Większą będzie jej strata.
DOMINGO
Gdy wszystko dojrzało,
Pozwolisz mi, księżniczko, że mogę już śmiało
Zawezwać księcia Albę.
Wychodzi.
EBOLI
zadziwiona
Lecz cóż z tego będzie?