SCENA PIĄTA
KRÓL
sam
Życzliwa Opatrzności, daj znaleźć człowieka,
Gdyś mi tyle już dała! Człowieka jednego
Daruj mi. Przed twym okiem nie masz nic skrytego.
Ty jedna — Ty to możesz! Błagam cię gorąco,
Daj znaleźć przyjaciela twoją wszechwiedzącą
Potęgą, której nie mam. Tobie wartość znana
Tej pomocy, jaka mi w ludziach z rąk twych dana.
Tę wartość im przyznaję, na jaką zasłużą.
Jak Ty czyścisz powietrze piorunem i burzą,
Tak się ich posługuję narowy129 dzikimi
Hamując je na wodzy pęty żelaznymi.
A ja prawdy pożądam!
Nie jest królów losem
Odgrzebanie jej źródeł spokojnych pod stosem
Rumowisk ciemnych błędów. Chciej mi wskazać zatem
Człowieka z czystym sercem, w uczucie bogatem,
Z jasnym duchem i okiem wolnym od przesądu,
Niechby pomógł mi szukać tego źródła prądu.
Oto wyrzucam losy! Między tysiącami,
Którzy ku tarczy słońca sięgali skrzydłami,
Pozwól znaleźć jednego.
otwiera szkatułkę i dobywa z niej księgę — przegląda w niej zapisane stronice i mówi po chwili
Tu same imiona —
Tylko imiona — przy nich nawet pominiona
Zasługa, jakiej winy zaszczyt pomieszczenia
Na tej karcie — a przecież — cóż do zapomnienia
Łatwiejszego nad wdzięczność?
Tu znów przechowane
Ich winy — na tej karcie starannie spisane.
Jak to? — to nie jest dobrze! Bo czyliż się godzi,
Że pamięci z pomocą zemsta tu przychodzi?
czyta dalej
Hrabia Egmont? Cóż ten chce? Dawno stracił prawo
Do sławy, pod Saint-Quentin wywalczonej krwawo
W odniesionym zwycięstwie. W rzędzie zmarłych stawią
To imię.
wykreśla z listy i wypisuje na innej karcie czytając dalej
Markiz Poza. Poza? Poza?... prawie
Pamięć o tym człowieku zginęła: wszelako
Dwa razy podkreślony, co mi jest oznaką,
Żem go do ważnych celów przeznaczał w przyszłości.
Byłożby to podobnym, by mej obecności
Unikał taki człowiek? I dotąd unika
Oczów króla? A nawet swojego dłużnika?
Na Boga! Jest on pierwszy na państw mych przestrzeni,
Który łask mych nie pragnie! — Gdyby dóbr tej ziemi
Lub zaszczytów był chciwym — dawno by przed tronem
Rękę po nie wyciągał z służalczym pokłonem.
Zrobię próbę z dziwakiem. Kto ode mnie stroni,
Ten chyba źródło prawdy mym oczom odsłoni.
Oddala się.