SCENA SZÓSTA

Sala posłuchań.

Don Carlos zajęty rozmową z Księciem Parmy. Książę Alba, Ferla i Medina Sidonia. Hrabia Lerma i wielu innych grandów z papierami w ręku. Wszyscy w oczekiwaniu na Króla.

MEDINA SIDONIA

widocznie przez wszystkich obecnych unikany, zwraca się do Alby, który samotny i zamyślony przechadza się po sali

Książę, widziałeś króla? Czy w rozmowie może

Nie dało się wam dostrzec, w jakim jest humorze?

ALBA

W bardzo złym i z powodu waszej właśnie straty.

MEDINA SIDONIA

Mniej mi oddech tłumiły Anglików armaty

Jak tu echo mych kroków.

Don Carlos, który z niemym współczuciem spogląda na Sidonię, zbliża się do niego i wita życzliwym uściśnieniem ręki.

Dziękuję wam szczerze

Za tę łzę wielkoduszną, która udział bierze

W mej niedoli. Upadek niechybny mnie czeka —

Widzicie, jak ode mnie każdy dziś ucieka.

CARLOS

Przyjacielu, miej ufność w niewinność twej sprawy,

Którą pewnie uwzględni monarcha łaskawy.

MEDINA SIDONIA

Ja mu flotę straciłem, jakiej jeszcze wcale

Nie widziano na morzach. Pochłonęły fale

Siedemdziesiąt okrętów. Czymże moja głowa

W porównaniu z tą stratą. Ale ten grób chowa,

Książę, pięciu mych synów, bogatych w nadzieje

Równe waszym. Ach! Nad tym serce me boleje!