SCENA PIĄTA

Ciż i Oficer z przybocznej gwardii.

OFICER

wpadając

Lud powstał wzburzony!

Gdzie jest król?

przeciska się przez ciżbę i zbliża się do Króla

Już pod bronią stoi Madryt cały,

Tysiące ludu z wojskiem pałac opasały.

Szerzą wieści, że książę Karol uwięziony,

Że mu nawet śmierć grozi — i na wszystkie strony

Słychać groźby, że pożar rozniosą po mieście,

Gdy go żywym nie ujrzą.

WSZYSCY GRANDOWIE

w poruszeniu

Pomoc — pomoc nieście

Królowi!

ALBA

do Króla, który spokojnie stoi nieporuszony

Uchodź, panie! Tu osobie twojej

Może grozić nieszczęście. Nie wiemy, kto zbroi

Lud do buntu.

KRÓL

budzi się z chwilowego odurzenia i występuje z odzyskaną powagą majestatu

Czy jeszcze tron nie zburzony?

Jestżem tu jeszcze królem? Nie — jam już z korony

Wyzuty! Tamci tchórze płaczą rozczuleni

Skargą dziecka. Czekają, rychło uwolnieni

Mnie porzucą. Jam zdradą otoczon wokoło.

ALBA

Panie! Jakiż to obłęd zachmurza twe czoło!

KRÓL

Tam — tam głowy pochylić! Przed zakwitłym świeżo

Młodym królem! Tam hołdy wasze niechaj mierzą.

Jam już niczym. Jam starzec wiekiem już złamany!

ALBA

Do tego zatem przyszło? Do tego, Hiszpany?

Wszyscy cisną się około Króla z dobytymi mieczami upadając na kolana. Carlos, sam jeden opuszczony, pozostaje przy zwłokach.

KRÓL

zdejmując płaszcz z siebie

Przystrójcie go w królewskie godła — i tratujcie

Z nim moje martwe zwłoki!

Upada zemdlony na ręce Alby i Lermy.

LERMA

O Boże! Ratujcie!

FERIA

Boże! Co za wypadek!

LERMA

Omdlał!

ALBA

Więc na łoże

Zanieście go! Ja Madryt tymczasem ukorzę.

Odchodzi — za nim wynoszą Króla w towarzystwie wszystkich Grandów.