SCENA SZÓSTA
Carlos zostaje nie zmieniając postawy przy zwłokach. Po chwili wchodzi Ludwik Mercado, rozgląda się z obawą i stoi czas jakiś za Carlosem, który go nie spostrzega.
MERCADO
Miłościwy mój książę! Jestem tu przysłany
Od jej królewskiej mości.
Carlos nie daje baczenia i odpowiedzi.
Jako zaufany
I lekarz jej osoby. Nie trwóżcie się zdradą,
Dowód macie w pierścieniu. Zowię się Mercado.
pokazuje pierścień — Carlos trwa w milczeniu
Dzisiaj jeszcze królowa mówić z wami życzy.
Ta rozmowa przedmiotu ważnego dotyczy.
CARLOS
Ważnego mnie już dzisiaj nic z światem nie wiąże.
MERCADO
Od markiza zlecenie ma oddać wam, książę,
CARLOS
powstaje spiesznie
Co? Natychmiast.
Chce iść z Mercado.
MERCADO
Nie, książę — teraz niepodobna —
W nocy znajdzie się chwila ku temu sposobna.
Tu przystęp jest podwójną wartą obsadzonym,
Więc w to skrzydło pałacu wejść niepostrzeżonym
Jest całkiem niepodobna. Można by rzecz całą
Narazić.
CARLOS
Więc...
MERCADO
Jest rada, ale jest zuchwałą.
Królowa ją znalazła i wam ją podaje.
Jest niezwykłą, a nawet szaloną się zdaje.
CARLOS
Jakaż więc?
MERCADO
Bardzo dawno wieść krąży na dworze —
O czym wiecie zapewne — że w północnej porze,
Tam gdzie w zamku przechodnie ciągnie się sklepienie,
Ukazują się zwykle w szacie mnicha cienie
Cesarza nieboszczyka. Lud legendzie wierzy —
Na wartach trudno wstrzymać strwożonych żołnierzy.
Jeśli się odważycie na takie przebranie,
W nim książę wpośród straży łatwo się dostanie
Do królowej podwoi, które wam wręczony
Klucz otworzy. Postacią świętą osłoniony
Przejdziesz bez zaczepienia. Lecz potrzeba księciu
Natychmiast postanowić — a gdy w przedsięwzięciu
Wytrwacie, tedy maskę w waszym gabinecie
Wraz z odzieniem potrzebnym gotowe znajdziecie.
Ja spieszę do królowej, bo tam pewnie wzrasta
Jej niepokój.
CARLOS
A więc czas?
MERCADO
Godzina dwunasta.
CARLOS
Powiedz zatem królowej, niech mnie oczekuje.
Mercado odchodzi.