SCENA DZIEWIĄTA
Fiesko. Cibo. Oddział ludzi.
FIESKO
Kto ogień zapalił?
CIBO
Zamek zdobyty.
FIESKO
Kto ogień zapalił?
CIBO
do oddziału
Patrole, gońcie złoczyńcę!
Niektórzy rozbiegają się.
FIESKO
w gniewie
Czy mnie podpalaczem chcą zrobić? Pospieszcie co prędzej z wiadrami i sikawkami. Inni z oddziału wychodzą. Ale Gianettino jest w naszej mocy?
CIBO
Tak mówią.
FIESKO
Czy mówią tylko? Kto to mówi? Cibo, na twój honor, mów czy uciekł?
CIBO
z namysłem
Jeżeli mam ufać moim oczom więcej niżeli opowiadaniu jednego szlachcica, to Gianettino żyje.
FIESKO
O twoją głowę idzie tu, Cibo!
CIBO
Jeszcze raz — widziałem go przed ośmiu minutami przy żółtej kitce i w szkarłatnym płaszczu.
FIESKO
w najwyższym gniewie
Na niebo i piekło — słuchaj, Cibo, ja tego Burgonina o głowę niższym zrobię. Biegaj, Cibo, niech wszystkie bramy miasta pozamykają, niech wszystkie łodzie utopią, a tak morzem się nie wymknie. Oto ten diament, Cibo, najkosztowniejszy na całą Genuę, Lukę, Wenecję i Pizę, ten diament dostanie, kto mi pierwszy doniesie, że Gianettino nieżywy. Śpiesz się, śpiesz, Cibo! Cibo wybiega.