SCENA PIĄTA
Wszyscy sprzysiężeni.
FIESKO
idąc naprzeciw nim
Burza się zbliża. Chmury się zlatują. Wchodźcie cicho i spuśćcie oba zamki.
WERRINA
Ośm88 drzwi za sobą zaryglowałem. Podejrzenie na sto kroków nie zbliży się do nas.
BURGONINO
Nie ma tu zdrajcy, chyba lękliwość nasza.
FIESKO
Lękliwość mojego progu nie przestąpi. Niech pozdrowiony będzie, kto jeszcze jest wczorajszym. Zabierzcie miejsca swoje!
Wszyscy siadają.
BURGONINO
przechadzając się
Niechętnie siedzę, gdy niszczyć myślę.
FIESKO
Genueńczycy! Pamiętna to godzina.
WERRINA
Wezwałeś nas, iżbyśmy się zastanowili nad planem wymordowania tyranów. Pytaj nas. — Jesteśmy gotowi dać ci odpowiedź.
FIESKO
Naprzód więc pytanie, które dziwnie brzmi, bo za późno przychodzi. — Kto ma zginąć?
Wszyscy milczą.
BURGONINO
wspierajac się o poręcz krzesła, na którym Fiesko siedzi, głosem znaczącym
Tyrani!
FIESKO
Dobra odpowiedź — Tyrani! — ale proszę was, zwróćcie uwagę na całe znaczenie słowa. Kto jest większym tyranem, czy ten, co pokazuje chęć obalenia wolności, czy ten, co ma przewagę?
WERRINA
Pierwszego nienawidzę, drugiego się lękam. Andrzej Doria niech ginie!
KALKANIO
w poruszeniu
Andrzej? zgrzybiały starzec — Andrzej, którego ostateczny rachunek z naturą może pojutrze zapadnie?
SAKKO
Andrzej, ten starzec łagodny?
FIESKO
Straszną jest tego starca łagodność, mój Sakko, gdy tymczasem duma szalona Gianettina śmieszną tylko. Andrzej Doria niech ginie, wyrzekła to mądrość twoja, Werrino!
BURGONINO
Łańcuch żelazny, czy jedwabny, zawsze jest łańcuchem, i Andrzej Doria niech ginie!
FIESKO
idąc do stołu
Zapadł więc wyrok na synowca i stryja. Podpiszcie! Wszyscy podpiszcie. Kto padnie, jużeśmy postanowili — a teraz do równie ważnego zapytania! Jak? Mów najpierwszy, przyjacielu Kalkanio!
KALKANIO
Spełnimy to jak żołnierze, albo jak buntownicy. Pierwsze jest niebezpiecznym, bo zmusza nas wielu mieć wspólników — niepewnym, bo nie wszystkie serca narodu pozyskane. Na drugie mamy już pięć dobrych sztyletów. Za trzy dni jest uroczysta msza w kościele Św. Wawrzyńca — obaj Doriowie tam zwykle odprawiają modły swoje. W bliskości Bóstwa usypia nawet trwoga tyranów. Skończyłem.
FIESKO
odwrócony
Kalkanio! Rada twoja rozumna wstręt budzi. — Rafale Sakko?
SAKKO
Powody Kalkania podobają mi się, jego wybór mnie oburza. Ale lepiej niech Fiesko stryja i synowca na ucztę uprosi, gdzie całym gniewem rzeczypospolitej przyciśnieni wybiorą, spożyć śmierć na sztyletach naszych, albo w kielichu dobrego cypryjskiego wina. Ten sposób wygodny przynajmniej.
FIESKO
z przerażeniem
Sakko! A jeśli ta kropla wina, którą umierającym kosztować będą językiem, w wrzącą się smołę zamieni i smak ci piekła przypomni — cóż wtenczas, Sakko? — Precz z tą radą! Mów ty, Werrino.
WERRINA
Otwarte serce otwarte ma czoło. Skryte zabójstwo do zgrai bandytów nas spycha. Miecz w ręku godłem jest bohatera. Moim zdaniem powinniśmy dać głośny sygnał powstania i szczękiem broni zwołać synów Genui do zemsty.
Powstaje z krzesła — inni za nim, Burgonino rzuca mu się na szyję.
BURGONINO
I ręką uzbrojoną zmusimy szczęście, by nam łaskę dało. Głos to jest honoru i mój.
FIESKO
I mój. Wstydźcie się, Genueńczycy! Do Kalkania i Sakka. Szczęście do tej chwili i tak już dosyć dla nas uczyniło, powinniśmy sami szukać pracy dla siebie. Powstanie więc, i to jeszcze dzisiejszej nocy, Genueńczycy!
Werrina, Burgonino zdziwieni — inni przeklękli.
KALKANIO
Co? Tej nocy? Tyrani jeszcze są zanadto potężni, a zastęp nasz nieliczny.
SAKKO
Tej nocy jeszcze? A nic nie zrobione — a słońce bliskie już zachodu?
FIESKO
Uwagi wasze bardzo są słuszne, ale czytajcie te listy! Oddaje im pismo z podpisem Gianettina, a sam z szyderczym przechodzi się uśmiechem. Bądź zdrowa teraz, Doriów piękna gwiazdo! Dumnie i jasno iskrzyłaś się nad nami, jak gdybyś cały horyzont genueński wynajęła; widzisz jednakże, że i słońce na niebie miejsca ustępuje i z księżycem berło świata podziela. Bądź zdrowa, Doriów piękna gwiazdo! I Patrokles89 umrzeć musiał, a był większym od ciebie.
BURGONINO
po przeczytaniu
To okropne!
KALKANIO
Dwunastu za jednym strzałem?
WERRINA
Jutro w pałacu seniorii.
BURGONINO
Daj mi tę listę. Cwałem przejadę Genuę całą, trzymać ją będę do góry, a głazy za mną poskoczą, zaskowyczą psy na zabójców.
WSZYSCY
Zemsta! Zemsta! Zemsta! I to tej nocy jeszcze!
FIESKO
Mam więc was, gdzie mieć chciałem. Skoro wieczór zapadnie, zaproszę najznakomitszych malkontentów do siebie na zabawę, a szczególniej wszystkich, którzy na zbójeckiej liście Gianettina wpisani — oprócz tego Saulów, Dżentilów, Wiwaldów i Wesodimarów, śmiertelnych domu Doriów nieprzyjaciół, których zbójca zapomniał się lękać. Oni zamiar mój otwartym sercem przyjmą, nie wątpię o tym.
BURGONINO
I ja nie wątpię.
FIESKO
Przede wszystkim musimy się od morza upewnić. Galery i majtkowie już są w moich rękach. Dwadzieścia okrętów Dorii bez lin, bez ludzi, lekko uzbrojone. Port Dorseny zamknie się, i wszelka nadzieja ucieczki stracona. Port w naszej mocy, a Genua w łańcuchach.
WERRINA
Niezawodnie!
FIESKO
Zaraz potem zdobędziemy i osadzimy cytadele miasta. Najważniejszą jest wieża Św. Tomasza, która do portu prowadzi i naszą siłę morską z lądową łączy. Obaj Doriowie zostaną w własnych pałacach napadnięci i zamordowani. Na gwałt po wszystkich zatętnią ulicach, uderzą dzwony i zwołają obywateli, ażeby z nami stanęli i razem wolność Genui zdobyli. Jeżeli szczęście nam posłuży, w pałacu seniorii posłyszycie resztę.
WERRINA
Plan jest dobry. Rozważmy, jak role rozdzielić.
FIESKO
znacząco
Genueńczycy! Postawiliście mnie dobrowolnym wyborem na czele sprzysiężenia. Czy chcecie dalszych moich słuchać rozkazów?
WERRINA
Skoro będą najlepsze.
FIESKO
Werrina! Znasz ty wielkie słowo, gdy się w szeregu stoi wojskowym? — Genueńczycy, nauczcie go, że ono zowie się posłuszeństwem. Jeżeli ja tych głów podług mej woli obracać nie mogę — rozumiejcie mnie dobrze — jeżeli nie będę wodzem całego sprzysiężenia, sprzysiężenie traci jednego członka.
WERRINA
Wolność wieczną warto dwiema godzinami niewolniczej służby opłacić. Będziem posłuszni.
FIESKO
To opuśćcie mnie teraz. Jeden z was zwiedzi miasto i zda mi sprawę, gdzie jest słaba, a gdzie mocna w twierdzach załoga. Drugi wyciągnie hasła. Trzeci uzbroi galery. Czwarty przywiedzie do mojego pałacu dwa tysiące ludzi. Ja sam wszystko na wieczór przygotuję, a jeśli szczęście posłuży, bank faraonowy zabiję. Kiedy dziewiąta uderzy, wszyscy znajdować się powinni na zamku, gdzie ostatnie rozkazy usłyszą.
Dzwoni.
WERRINA
Ja biorę port morski na siebie.
Odchodzi.
BURGONINO
Ja żołnierzy.
Odchodzi.
KALKANIO
Hasła ja wyciągnę.
Odchodzi.
SAKKO
Ja Genuę przejrzę.
Odchodzi.