SCENA SZÓSTA

Ciż. Fiesko.

FIESKO

wchodząc

Przyjaciel! Wszyscy kłaniają się, warta prezentuje broń. Pozdrawiam was, zacni goście moi! Niecierpliwiliście się, że gospodarz domu tak długo bawił99. Przebaczcie. Cicho do Werriny. Czy gotowe?

WERRINA

do Fieska

Podług życzenia.

FIESKO

cicho do Burgonina

A u ciebie?

BURGONINO

Wszystko w pogotowiu.

FIESKO

do Sakka

A tu?

SAKKO

Wszystko dobrze.

FIESKO

A Kalkanio?

BURGONINO

Jeszcze go nie ma.

FIESKO

głośno do warty

Pozamykać! Zdejmuje kapelusz i zbliża się z godnością do zgromadzonych. Pozwoliłem sobie zaprosić was na widowisko — ale nie na widzów, lecz żeby wam samym role porozdawać. Długo już dosyć, przyjaciele moi, znosiliśmy dumę Gianettina i przywłaszczenia Andrzeja. Jeżeli chcemy, przyjaciele, Genuę wybawić, nie ma czasu do stracenia. Na jaki koniec100, myślicie, przeznaczono te dwadzieścia galer, które ojczysty port nasz oblegają? Na jaki koniec przymierze, które Doriowie zawarli, ta obca broń, co do serca Genui przyciągnęła? — Szemraniem i klątwami już dziś poradzić nie można. Żeby wszystko zbawić, wszystko ważyć potrzeba. Rozpaczająca choroba rozpaczliwego wymaga lekarstwa. Jestże jeden w tym zgromadzeniu, który by tyle zimnej krwi miał, iżby uznał nad sobą pana w równym sobie? Szmer. — Nie ma tu ani jednego, którego by przodkowie nad kolebką Genui nie stali. Co? Przez wszystko, co jest świętym! Co mają wyższego ci dwaj obywatele, że zuchwałym lotem nad nasze głowy wznieść się pragną? Szmer głośniejszy. — Każdy z was uroczyście wezwany sprawę Genui wspierać przeciw jej ciemięzcom. Nikt z was na włos jeden praw swoich ustąpić nie może, żeby w tej samej chwili duszy całego państwa nie zdradzał. Gwałtowne poruszenie między słuchaczami, przerywają mowę Fieska. Po chwili. Uczuliście — wszystko więc zyskane. Jużem przed wami usłał drogę do chwały. Chcecie iść za mną? — jam gotów was prowadzić. Te przygotowania, na które niedawno z przerażeniem spoglądaliście, nowym duchem bohaterskim powinny was natchnąć. Ten przestrach niepewności w chwalebny zapał niech się przemieni i sprawi, byście z tymi patriotami i ze mną, jednej sprawie poślubiwszy, tyranów z gruntu obalili. Skutek śmiałości sprzyjać będzie, bo moje urządzenia są dobre. Przedsięwzięcie jest słuszne, bo Genua cierpi. Pomysł nas unieśmiertelnia, bo jest niebezpieczny i olbrzymi.

CENTURIONE

w gwałtownym poruszeniu

Dosyć. Genua będzie wolną! Z tym okrzykiem bojowym choćby przeciw piekłu!

CIBO

A kogo on ze snu ubudzić nie zdoła, niech wiekuiście stęka przy rudlu101, aż go trąba ostatecznego sądu uwolni.

FIESKO

Prawdziwe słowa męża. Teraz dopiero zasłużyliście wiedzieć o niebezpieczeństwie, które nad wami i Genuą zawieszone było. Podaje im listę przez Murzyna przyniesioną. Poświećcie, żołnierze! Szlachta ciśnie się do pochodni i czyta. Do Werriny. Poszło, jakem sobie życzył, przyjacielu!

WERRINA

Nie mów jeszcze tak głośno. Na lewym skrzydle dostrzegłem twarze blade i chwiejące się kolana.

CENTURIONE

wściekły

Dwunastu senatorów! Szatańsko — bierzcie za bronie.

Wszyscy rzucają się na broń leżącą, wyjąwszy dwóch.

CIBO

Jest tam i twoje imię, Burgonino!

BURGONINO

Dzisiaj jeszcze z łaski Bożej będzie na gardle Dorii.

CENTURIONE

Jeszcze dwa leżą oręże.

CIBO

Co? Co?

CENTURIONE

Dwóch nie wzięło broni.

ASSERATO

Bracia moi nie mogą znieść krwi widoku.

CENTURIONE

żywo

Co? Co? Nie mogą znieść widoku krwi tyrańskiej? Rozedrzeć piecuchów! Za ziemię rzeczypospolitej wyrzucić tych bękartów.

Niektórzy z obecnych rzucają się z gniewem na dwóch obywateli.

FIESKO

rozbraja ich

Stójcie! Stójcie! Maż102 Genua służalcom wolność swoją być winna? Maż złoto nasze przez te złe metale dobry dźwięk swój tracić? Uwalnia porwanych. Wy moi panowie, zechcijcie zająć pokój w moim zamku, dopokąd nasze sprawy się nie rozstrzygną. Do straży. Dwóch więźniów! Odpowiadacie za nich. Na progu dwie czujne straże!

Odprowadzają dwóch Asseratów.

WARTA

na bramie

Kto tam?

Stukają.

KALKANIO

za bramą

Otwórzcie! Przyjaciel! Otwórzcie na Boga!

BURGONINO

To Kalkanio. Co to znaczy: Na Boga!

FIESKO

Otwórzcie, żołnierze!