SCENA I
Dulska — Dulski — Hesia
DULSKA
Felicjan! Felicjan!
DULSKI
budzi się i patrzy na nią.
DULSKA
Chodź! czemu nie chodzisz? Jeszcze nie ma dwóch kilometrów. Ja tam rachuję.
DULSKI
pokazuje jej zegarek.
DULSKA
Co mi zawracasz głowę zegarkiem! Ja mam najlepszy zegar w głowie. Nie chodź! nie chodź! Dobrze — powiem doktorowi. Umyślnie ci każę w pokoju chodzić na Wysoki Zamek, a nie po ulicy, żeby mieć nad tobą oko czy nie szachrujesz... a ty... zresztą to twoja rzecz.
Chowa się za drzwi — Dulski zaczyna znów automatycznie chodzić — wpada Hesia, ubrana strojnie jasnoniebiesko, pantofelki, błękitne pończoszki — całuje ojca w mankiet.
HESIA
Ojciec idzie na Wysoki Zamek?
DULSKI
kiwa głową.
HESIA
A jeszcze ma ojciec daleko?
DULSKI
pokazuje pięć palców.
HESIA
Pięćset?
DULSKI
kiwa głową.
HESIA
To ojciec już koło Teatyńskiej?
DULSKI
mruczy.
HESIA
śmieje się
Ale tak! ale tak... a niech ojciec prędko idzie, bo tunel rozbijają.
DULSKI
patrzy na nią surowo i wzrusza ramionami.
HESIA
wskakuje na kanapę i przegląda się w lustrze.
DULSKI
podchodzi do niej i ściąga ją z kanapy.
HESIA
Mama nie widzi!...
biegnie do drzwi pokoju dziewcząt
Mela! Mela!...
GŁOS DULSKIEJ
Hesiu! czy Mela ubrana?
HESIA
Jeszcze się pichci.
DULSKI
staje zgorszony i mruczy coś.
HESIA
Ojciec nie rozumie? No... stroi się. Za ojca czasów tak nie mówiono? No to co? Teraz mówią...
DULSKA
wychyla się, ubrana odświętnie
Felicjan! przestań chodzić — już jesteś na Wysokim Zamku. Jutro pójdziesz do Kaiserwaldu.
Znika. — Hesia idzie do okna i chucha na szybę.
HESIA
śpiewa
Pozamarzało... jakby w jakim zlewie...
Dulski ogląda się i cicho idzie do pieca, wyłazi na krzesło i kradnie cygaro — w tej samej chwili Hesia się odwraca i widzi to — Dulski chrząka, idzie do przedpokoju — odziewa się — wraca — podchodzi do drzwi Dulskiej — stuka — ona wychyla się.
DULSKA
Już cię niesie do kawiarni? No... masz swoje dwadzieścia centów. Teraz będę co dzień dawać po dwadzieścia centów. Tygodniowo — nie... na nic. Zaraz wszystko przetracasz z koleżkami. A wracaj na kolację!
Znika. — Dulski chwilę stroi się przed lustrem — wreszcie wychodzi. — Hesia biegnie natychmiast do pieca — włazi na krzesło i kradnie cygaro.