8. Szturm do Głogowa

Po takich zapowiedzeniach rozkazał cesarz sposobić narzędzia, brać się do broni, szykować pułki, gród oblec wałem, na hasła trąbić surmaczom, wreszcie do dobywania przystąpił warowni żelazem, płomieniem, machinami szturmowymi. Ze swej strony grodzianie oddziałami rozsadzają się po bramach i basztach, umacniają okopy, narzędzia znoszą, wtaczają głazy i kotły z wodą, chcąc je u szczytów mieć w pogotowiu. Natenczas cesarz, w duchu pewny, iż zdoła przełamać odwagę grodzian a zmiękczyć serca ich twarde, widokiem synów i przyjaciół na nieuchronną zgubę narażonych, kazał znamienitszych z zakładników i syna samegoż dowódcy uwiązać do machin, aby tym sposobem, bez krwi rozlewu, bramy grodu przed nim się rozwarły. Ale ci, nie więcej oszczędzając synów i krewnych, jak Czechów lub Niemców, gradem kamieni i orężem witają szturmujących, broniąc im do murów przystępu. Gdy i taki więc pomysł okrutny nie obiecywał cesarzowi przemożenia grodu, ani nawet zachwiania w postanowieniu obrońców, nie zostawało mu do wyboru, jak siłą i orężem starać się dokonać, czemu nikczemnym wymysłem nie podołał. Na dane hasło ze wszech stron szturm przypuszczony dał wieść o sobie zmieszanym stron obojga gwałtownym okrzykiem. Silne było natarcie Teutonów, ale i Polaków odpór nie mniej silny: zawarczały na wsze strony kusz pociski, skrzypią balisty332, z łuków strzał krocie ze świstem przerzynają powietrze, na wylot przeszywają się tarcze, pryskają hartowne pancerze, zmiażdżone druzgoczą się hełmy, trup pada za trupem, po odprowadzeniu rannych z pobliża w miejsce tychże podchodzą dotychczas nietknięci. Sterczą wieże niemieckie przytoczone do murów: lecz to tylko tym wyraźniejszy cel dla pocisków z kusz ręcznych wystawionych przeciw napastnikom. Krwawa w tym stron dwojga wzajemność. Bo jeśli proce Teutonów rażą kamieniami, nie jest tychże tak jednorazowie straszne działanie, jak owych olbrzymich młyńskich kamieni lub ostrokołów333 wspólnymi siłami obrońców z wyżyny zepchniętych. Niemcy, pomostem z belek przykryci, podsuwają się pod mury, ale ich pod tą zasłoną nie mniej gorąca spotyka łaźnia od334 tych płonących główni bezprzerwnie miotanych, od lejącego się strumieniem z góry ukropu. Stąd od taranów kruszących mury gwałt wielki, stąd od kręgów rozżarzonych, roziskrzeniem przerażających gwiaździstym. Już Teutonowie, pnąc się po drabinach, tuż, tuż mają stanąć u szczytów, a w tejże chwili polskie rohatyny335 dziwne sprawiają widowisko, w lot pochwyconych na hartownych ostrzach potrząsając w tryumfie.

9. Zamiast daniny w złocie odnoszą Niemcy w podziale rany i trupy

A tymczasem Bolesław we dnie ni w nocy nie przestawał być czynnym i ktokolwiek z Niemców wychylił się za obóz w celu wyszukania żywności po okolicy, gnał go i płoszył, często nawet sam napastował obóz rzeczony i trwogę w nim szerzył; nieutrudzony był zwłaszcza w pogoni za łupieżcami i podpalaczami, którym nie przebaczał, skoro po drodze ich przydybał. Na taki tedy tryb niepowabny bynajmniej336 cesarz przez dni wiele o dobycie grodu się kusił i tylko świeże mięso ludzkie dla siebie co dzień odnosił w zysku. Albowiem co dzień mu wybijano rycerstwo co najznakomitsze, którego trupy, po wypruciu wnętrzności i nadzianiu aromatami, do Bawarii lub Saksonii odsyłał, taką tylko daninę z Polski mając do wyniesienia w ładunku.