GABINET DOKTORA

Woyzeck, Doktor.

DOKTOR

Czegóż to ja dożyłem, Woyzeck? I to się nazywa honorowy człowiek? Aj! Aj! Aj!

WOYZECK

Co takiego, panie doktor?

DOKTOR

Już ja widziałem, Woyzeck! On szczał na ulicy, szczał na ścianę jak pies! To za to mu daję trzy grosze na dzień i wikt, Woyzeck? To źle! Świat staje się zły, bardzo zły!

WOYZECK

Co robić, panie doktor, jak kogo natura przyprze!

DOKTOR

Natura przyprze, natura przyprze! Natura! Czyż nie dowiodłem, że musculus constrictor vesicae22 podlega woli? Natura! Woyzeck! Człowiek jest wolny! W człowieku indywidualność dojrzewa do wolności! Moczu nie móc utrzymać! (potrząsa głową, zakłada ręce w tył i przechadza się tam i z powrotem) Czy on już zjadł swój groch, Woyzeck? Tylko groch, tylko strączkowe owoce, do kroćset, niech on sobie zapamięta! Będzie przewrót w nauce — rozbiję ją w puch. Mocznik 0,10, salmiak23, hyperoxyd24 — Woyzeck, czy on mógłby się teraz wyszczać? Niech no on tam wejdzie i spróbuje!

WOYZECK

Nie mogę, panie doktor.

DOKTOR

przesadnie

Ale na ścianę szczać! Mam na piśmie, umowa jak wół! — Widziałem, widziałem na własne oczy — wytknąłem właśnie nos przez okno, aby promienie słoneczne mogły wpadać do dziurek i abym mógł obserwować proces kichania. Idzie wprost na niego. Nie, ja się nie gniewam, gniew zdrowiu szkodzi, gniew to nie naukowa rzecz. Jestem spokojny, zupełnie spokojny, mój puls ma swoje normalne 60 i wszystko to mówię mu z najzimniejszą krwią. Też coś, któż by się to na człowieka gniewał, na człowieka! Gdyby to był przynajmniej jakiś odmieniec, który mi zdycha! Ale, Woyzeck, on przecież nie powinien był szczać na ścianę!

WOYZECK

Widzi pan, panie doktor, czasem to się może mieć taki charakter, taką budowę. — Ale z naturą to inna rzecz, widzi pan, z naturą strzela palcami to jest coś takiego, jak by to powiedzieć, na ten przykład...

DOKTOR

Woyzeck, on znowu zaczyna filozofować.

WOYZECK

poufale

Panie doktor, widział pan już coś z podwójnej natury? Gdy słońce stało wysoko i było tak, jakby świat palił się w ogniu, przemówił do mnie jakiś głos straszny.

DOKTOR

Woyzeck, on ma zwykłą aberratio25.

WOYZECK

kładąc palce na nosie

Bedłki, w tym cała rzecz! Czy pan widział kiedy, jak na ziemi rosną bedłki i układają się figury, w tym coś jest, tak — gdyby to mógł ktoś odczytać!

DOKTOR

Woyzeck, on ma dobrą idée fixe26, cenną aberratio mentalis partialis27, drugą species! Bardzo pięknie rozwinięte! Woyzeck, on dostanie podwyżkę! Druga speciesidée fixe przy stanie na ogół normalnym! Czy on robi wszystko jak zawsze? Goli swego kapitana?

WOYZECK

Tak jest!

DOKTOR

Je groch?

WOYZECK

Dokumentnie, panie doktor! Pieniądze za strawne28 dostaje kobieta.

DOKTOR

I pełni służbę?

WOYZECK

Tak jest!

DOKTOR

Bardzo z niego interesujący okaz! On otrzyma jeszcze dodatek na tydzień, Woyzeck, niech on się tylko dzielnie trzyma. Niech pokaże puls. Dobrze.