CLVIII
Umilkła — wsparła na poduszkach głowę,
W spłakanych oczach pałała źrenica,
Jak zza łez nieba ognie piorunowe.
Jedwabne, czarne warkocze na lica
Spadłszy welonem, ledwo przez połowę
Kryły ramiona jasne jak księżyca
Białość; na pół się rozchyliły wargi
I serce biło głośniej — pełne skargi.