CLXXII
Gdyby mężczyzna jeszcze, jak się godzi,
Dwudziestopięcioletni... (Ach! Uparty
Dzieciak) — ale tu co? — Pani się zwodzi
Sama; z własnego gustu stroi żarty,
Chodźże, na miłość boską — pan nadchodzi!
Tam, prędzej — prędzej — gdzie pokój otwarty...
Och! Byle przetrwał, aż się dzień rozjaśni.
Tak — dobrze. — (Proszę, Juanku, nie zaśnij!)”