CLXXIII

Wszedł don Alonso, bez świadków tym razem,

I pokojówka swadę swą przerwała,

Chciała coś mruknąć, pan jednym (wyrazem

Rzekł: „Wyjdź!” — więc, rada nierada, musiała.

Nie uszła wprawdzie jeszcze zdrada płazem,

Lecz cóż pomoże, choćby i została?

Przeto zerknąwszy skośnym oczu migiem,

Obcięła świeczce knot — i wyszła z dygiem.