CLXXXVII
Nadbiegła służba, hałasem zbudzona,
Ujrzała widok, co oczy odpychał:
Antonia w spazmach, a Julia zemdlona,
Alons, oparty o drzwi, ciężko dychał,
Na ziemi reszta bielizny splamiona
Krwią, której strumyk zaledwie wysychał.
Juanek dopadł furtki, klucz obrócił
I niegościnny dom chyłkiem porzucił.