CV
Tę rzecz dyskretnie w milczeniu zachował
I byłby gadał jeszcze, bo imprezy
Nie pozbył, lecz się nagle zahamował,
Tak się ściągnęły groźnie brwi Gulbiezy:
Lica pałały, wzrok skrzył, mózg wirował,
Jak kiedy piorun po ciele przebieży.
A rosa męki na skronie serdecznej
Wyszła — jak na kwiat w porze przedsłonecznej.