CVII
Dama mierzyła go wzrokiem upartym,
Baba na rozkaz jej cofał się ruchem
I stylem w takich odwrotach utartym, —
A równocześnie szeptał mu za uchem
Z jakimś nań patrząc uśmiechem niewartym:
. „Nie bój się, chłopcze, niczego: bądź zuchem”.
A lice tak mu błogością płonęło,
Jak gdyby spełnił jakieś zbożne dzieło...