CXVII
Istotnie, jak grom pytanie to spadło;
Lecz mu na strunach wspomnień dotąd grała
Hajdei jońska twarz niby widziadło.
Czuł, jak krew ciepła, co mu twarz rozgrzała,
Wraca do serca, tłucze jak w kowadło,
Młoty; jak śnieżny puch twarz pobielała,
W sercu mu niby w torbanie kozaczym
Jękło... więc nie rzekł nic — i buchnął płaczem.