CXXXIV

Wyszły — a on się dal ogarnąć snowi,

Jakby kamieniem był lub nieboszczykiem.

Śmierć jest snem tylko — jakim?... sam Bóg to wie.

Może doczesnym?... — Spał — mary mu dzikim

Nie zawodziły chórem u wezgłowi

Ani straszyły widma krwawym szykiem,

Co tak niekiedy wspomnieniem przerażą,

Że drżąc, budzisz się z zapłakaną twarzą.