CXXXVI
Północ. Już doña Julia głową w puchy
Wtuliła, pewnie śpiąc. Wtem niespodzianie
Powstał zgiełk zdolny wzruszyć śpiące duchy
Umarłych, gdyby na świętych wołanie
Nie byli wstali, jak śród zawieruchy
W dniu ostatecznym każdy z nas powstanie.
We drzwi ktoś pięścią tłukł i z wielu krtani
Wychodził okrzyk: „Pani! Otwórz, pani!”