CXXXV

Była to „gruba” noc — jak mówią stróże —

Bez gwiazd, księżyca. Wiatr północną stroną

Wył, na kominkach snop iskier ku górze

Strzelał. Przy ogniu, pomnę, siada grono

Rodzinne... Lubię takie ognie duże,

Jasne jak niebios nieschmurzone łono;

Lubię przy ogniu sieść99, gdy pracy zbędę,

Lubię ostrygi, szampan i gawędę.