LIV

Gdy czarny eunuch z więźniami do sali

Wszedł, jaki taki oczy od niechcenia

Wzniesie i zajęć swoich patrzy dalej;

Kto siedzi — nawet pozycji nie zmienia,

Inny wzrok na nich zatrzymuje trwalej,

Jak kupiec, wartość gdy konia ocenia;

Na powitanie ów Negrowi głową

Skłoni, lecz nikt go nie trudzi rozmową.