LX

Odtąd leżała sztywna jak kaleka,

Lecz usta żywe, cera jeszcze świeża,

Choć puls ledwie bił, śmierć stała z daleka,

Nie było znaku nawet, że się zbliża.

Nadzieja w uśmiech twarz ojca obleka,

Choć to już ciałko mdłe310 i jakby z krzyża

Zdjęte; tylko jest takie pełne duszy,

Że tam śmierć ledwie małą cząstkę skruszy.