LXI

Dwie pierwsze zwykłą drogą przebieżały

Z oczu na usta, i wnet się też oczy

Całego dworu błogo roześmiały

Jak zwiędłe kwiaty, kiedy je deszcz zmoczy,

Aż gdy spojrzała na zwiastuna chwały,

(A na młodzieńców nigdy się nie boczy,

Widzi ich chętnie jak depesze świeże),

Uśmiechnęła się; dwór uszyma strzyże.