LXII

Jeden mocny cios, a wszystko by w drzazgi

Poszło; lecz dziś już ochoty nie czuję

Psuć sobie spokój takimi drobiazgi.

Potrzebnej k’temu żółci mi brakuje.

Zlepiony jestem z niesurowej miazgi,

Muza ma zawsze z uśmiechem strofuje;

Potem dygnąwszy, uprzejma i czuła,

Odchodzi twierdząc, że cię nie ukłuła. —