LXII

Potężne okna wykowane w murze,

Którymi dawniej przez szkła szyb tysiąca

Blaskiem padały srebro, złoto, róże,

Zleciawszy niby cheruby od słońca,

Dziś puste; nocne przez nie wyją burze,

Raz słabiej, a raz mocniej, lub hucząca

W nich krzyczy swoje anatema sowa,

Gdzie brzmiała dawniej hymnów pieśń chórowa.