LXIII

Lecz o północy, kiedy z jednej strony

Wiatr o krawędzie okiennic potrąca,

Słychać nieziemskie, żałośliwe tony,

Niby melodie, i jak konająca

Harmonia ginie rozjęk przygłuszony.

Mniemają jedni, że to echa drżąca

Fala, niesiona wiatrem od kaskady,

W organie dźwięków pozostawia ślady.