LXIII

Smutna to jest rzecz, przyznam, ale winię

Słońce; ono się tak nieskromnie jarzy,

Taki roznieca żar w człowieczej glinie,

Tak ją przypieka, grzeje, pali, smaży,

Że choć człek modli się i z postów ginie,

Zawsze tam ciało, nie duch, gospodarzy.

Co my umizgiem, nierządem prorocy

Zwą, częstsze w krajach słonecznej przemocy.