LXIV
Skręcili potem w boczne skrzydło domu,
Gdzie niby ze snu obudzili echo.
Pośród przepychu i bogactw ogromu,
Wzrok zatrzymywał się, błądził z uciechą.
Sprzęty tam były niezdatne nikomu,
Lecz wytworności piętnowane cechą,
Która najmniejszy szczegół odznaczała;
Tu prym natura sztuce dać musiała.