LXV

Wreszcie wynurza się, wznosi i wstaje

Niby biały mur. Dziwnego ważenia

Doznał; zawsze go podróżny doznaje,

Widząc raz pierwszy albiońskie z wapienia

Ściany; coś na kształt dumy, że w te kraje

Kramarza wpływa, co się rozprzestrzenia

Po wodach, lądach, myszkuje, plądruje

I pewnie morze wnet opodatkuje.