LXV
Don Alons — tak się zwał mąż pięknej żony —
Na swoje lata dość był zamaszysty;
Ni to kochany, ni znienawidzony,
Żył z nią, jak wiele stadeł, w zgodzie czystej,
Gdyż pobłażały sobie obie strony.
Nie mieli jednej duszy ni dwoistej;
On był zazdrosny, ale cicho siedział:
Zazdrość nie lubi, by świat o niej wiedział.