LXVII

Próżna pociecha! Myśl przyszła zbyt skoro

I w mózg wtrąciła dzikich myśli nawał,

Skoczyła z łoża, jakby nigdy chorą

Nie była — bijąc, kto jej w drodze stawał.

Lecz poddawała się zaraz z pokorą

I atak w martwy sen mienić się zdawał;

Znów nic nie mogło czucia jej przywrócić,

Gdy nawet kłuto, aby ją ocucić.