LXXIV

Postać jej budzi dookoła życie,

Od oczu bierze przejrzystość powietrze,

Bo były takie, jak sobie w błękicie

Wyobrażamy obłoczki najbledsze,

Czyste jak Psyche234, nim zwiędła w zachwycie,

Lub jako dziewczę, nim je miłość zetrze.

A pod tym wzrokiem musiał każdy mięknąć,

I nie byłoby bałwochwalstwem klęknąć.