LXXIX

Gdy Juan wyszedł z dusznej i ponurej

Kabiny na wierzch, spostrzegł, że jest jeńcem.

Więc obojętnie patrzał w mórz lazury,

Rycerskich mogił ocienione wieńcem.

Osłabł z ran, ciało mu przetarły sznury. —

Wreszcie się w dyskurs wdał z jakimś trzebieńcem327

Pytając, co z nim było i co będzie —

Lecz ten mu nie dał objaśnień w tym względzie.