LXXXI
Kilku mających dowcipnisiów sławę,
Kilku wygnanych z lwów londyńskiej kasty,
Miast na posadzki muszących na trawę
Patrzeć i wstawać nie o jedenastej,
Lecz o dziewiątej. Niebiosa łaskawe
Mnie dały siedzieć przy „synu niewiasty”,
Przy przepotężnym księdzu Piotrze Pithie,
Którego dowcip oślepia — tak skrzy się.