LXXXIV
Tu i Joasia zaczęła jej bronić,
Mówiąc, że wcale nie wini niebogi,
Że właśnie one, gdy zaczęły dzwonić
Głosem krzykliwym, takim jak dzwon trwogi,
Obudziły ją; że się nie chce chronić
Gdzie indziej, bo sen miała bardzo błogi
I wcale na swą drużkę się nie skarży,
Że sobie czasem mal à propos marzy.