LXXXV
Gdy tak mówiła, pięknej Dudu głowa
Przytuliła się do Joasi łona,
Lecz widna była szyjka — tak pąsowa,
Jak róży w lecie rozwitej korona.
Czemu spłonęła? Nie wiem. Jest to nowa
Zagadka, w obłok mistyczny wtulona;
To jedno wiem, że prawdy chęcią dyszę,
I jak słyszałem, tak wam tutaj piszę.