LXXXIX
Rzuciła ona przemiękkie posłanie,
Miększe niż łoża sybarytów, którzy
Gwałtu wołali, czuli niesłychanie,
Kiedy pod nimi zgiął się listek róży.
Piękna — że sztuka za nic tu nie stanie,
Chociaż serdecznej blada walką burzy;
A tak nad błędem swym w zadumę wpadła,
Że zapomniała spojrzeć do zwierciadła.