LXXXVI

Tyle o Julii. — Do Juana pora

Powrócić. Biedny chłopiec! Nie rozumiał,

Że mu komórka jedna w sercu chora,

Czuł, jak Medea82, jakiś zgiełk, co szumiał

W głowie i straszył, jak skrzydło upiora.

Nie odgadł bowiem, że najprostszy tu miał

Fenomen, wcale dla serca niewstrętny,

Nawet po bliższym poznaniu — ponętny.