LXXXVII

Milczący, dziki, w marzeniach ponury,

Jakby z tajemnym bólem walki staczał,

Po desperacku krył się w lasy, góry

I ranne serce w samotności maczał.

Ja także lubię las lub ciche mury,

Lecz pragnę (nie chcąc, by ktoś myśl mą spaczał)

W samotni paszą być i pełnić cnotę,

Mając w haremie pustelniczą grotę.