VI

Był to dżdżysty dzień, jak się często zdarza

W jesieni, gdy się piękne dni skracają.

Parka tnie żwawiej nić losów żeglarza,

Burze do głębi mórz nurty wzruszają,

A skrucha nurty serc, bo śmierć zagraża

Często tym, którzy czarne wody krają;

Lecz na cóż skrucha, gdy iść cnoty drogą

Zbawieni nie chcą, umarli nie mogą? —