VII
Gromadki różnej płci, wieku, odcieni,
Barw, każda ze swym handlarzem na czele,
U bazarowych drżąc stały podsieni.
Biedacy! Jakżeż przecierpieli wiele!
Wszyscy, prócz czarnych, zdali się zgnębieni
Dumając, gdzie to ich dom, przyjaciele...
Czarni stoicko dźwigali obroże,
Często ze skóry darci — jak węgorze.