XCI

I znowu wpadam — myśli się rozprzęgły —

W nadprzyrodzoność. Nikogo nie złości

Jak mnie ten obraz ziemi niewylęgłej;

Lecz czy mnie gna szał, czy los bez litości,

Głową uderzam zawsze w jakieś węgły

Teraźniejszości, przeszłości, przyszłości.

Chrześcijan stawiam równo z poganinem,

Bo jestem miernym prezbiterianinem.