XCV
Lecz wszystkie próby jej były daremne,
Bo smutek czuwał w zmysłów jego bramie.
Próżno szły z ócz jej iskry na mgłą ciemne
Oczy; choć skuci tak, że nagie ramię
W szyję go grzało, na członki foremne,
Dla jakich nawet mnich reguły łamie,
Spokojnie patrzał, w wierności wytrwały;
Może też rany świeże pomagały...