XCVII
Biegł też Jan Johnson. Już nie powiem „Janek”,
Bo by to było zbyt gminne nazwanie
W majestatyczny ów, ponury ranek,
Gdy całe pułki szły na rozstrzelanie.
Wiódł sotnie z sobą — Bellony kochanek —
I wołał z dala: „Juanie, Juanie!
Trzymaj się, bracie. Bij, a dobrze wymierz,
Przysięgam, że nas nie minie Włodzimierz535.