XLI
Głos jej przycichnął, a niknące tony
Marły na strunach pod dotknięciem dłoni,
Nastała owa pauza, gdy zgłuszony
Śpiew ostatkami dźwięków w uchu dzwoni,
A potem szepty, brawa ze wszej strony.
Każdy z pochwalnym szeptem jej się skłoni,
Wielbiąc głos, wiersze i myśl, i ujęcie.
Zakłopotana stała w tym odmęcie