XLII

Zatem szli chętnie pod te same strzały,

Przed którymi się rozpierzchli jak wrony;

Mimo ponętę, co się mieści w chwały

Słodkościach, mimo ten „instynkt wrodzony”,

Co krwi widokiem obudzą zapały,

Nie wspominając już ponęt mamony.

Bieżeli szukać tego w ogniu wściekłym,

Co łączy ludzi z niebem albo piekłem.